Witam serdecznie!
W minioną sobotę w Galerii Wnętrz Domar we Wrocławiu
odbyły się fantastyczne otwarte warsztaty pod hasłem "Jesienne otulenie".
Spotkanie podzielone zostało na trzy bloki podczas, których
wszyscy uczestnicy mieli okazję zdobyć wiedzę
jak wprowadzić dobrą energię do naszych wnętrz.
A uczynić to możemy poprzez odpowiednie urządzenie mieszkania
na czas jesieni oraz poprzez dbanie o nasze zdrowie, zarówno psychiczne,
jak i fizyczne, na co - bez wątpienia - składają się aktywność fizyczna,
odpowiednie odżywianie oraz otaczanie się dobrymi ludźmi.
Trzecia część spotkania to kreatywne zajęcia podczas, których
Ania i Beata,
blogerki prowadzące blog Pani to potrafi pokazały uczestnikom jak,
krok po kroku,
przygotować łapacze snów.
W czasie trwania warsztatów zostały ogłoszone wyniki konkursu
zorganizowanego przez Pani to potrafi oraz Galerię wnętrz Domar,
w którym wzięłam udział, i którego zostałam laureatką,
wygrywając jeden z pięciu bonów na zakupy w Galerii Wnętrz Domar.
Ponadto w trakcie spotkania odbyło się losowanie nagród i tu,
również dopisało nam (mnie i mężowi) szczęście,
ponieważ wygraliśmy fantastyczny stołek oraz karnety na siłownię Fitness Academy w Galerii Wnętrz Domar, oczywiście! ;) :)
Oto kilka fotek z wydarzenia oraz naszego stołka już w naszym domu. :)
Spotkanie było bardzo ciekawe, a od początku do samego końca
towarzyszyli mi moim mężczyźni. :)
Witam serdecznie!
Mam taki sposób na kolorystyczne ożywienie kuchni!
Tym bardziej warty wykorzystania, ponieważ wydamy góra kilkanaście złotych. 😜😊
Pewnie każdy z nas używa drewnianych desek do krojenia.
A jak nie posiadacie,
a chcielibyście to bez problemu dostaniecie w każdym supermarkecie za 5 - 6 zł.
My uwielbiamy je za ich naturalne ciepło i łatwość w utrzymaniu czystości.
Wczoraj chwyciłam za pędzel i podrasowałam nasze dechy przy użyciu farb
i tym samym kuchnia nabrała nieco koloru niewielkim kosztem. 😍😊
Tak więc deseczki i pędzel w dłoń, i działamy. :)
Witam serdecznie!
Od kilku dni w jednym z dyskontów można kupić
drewniane półki, tzw. heksagony.
Zaopatrzyłam się w zestaw składający się z trzech sztuk
półek jednakowej wielkości.
I nie byłabym sobą, gdybym ich nieco nie przerobiła... :)
Aby tego dokonać wystarczyło niewiele...
Trochę wolnego czasu, linijka, ołówek, taśma maskująca,
farby kredowe oraz lakier do drewna...
Polecam te półeczki bo są naprawdę fajnej jakości
jak za tą cenę, za którą można je dostać.
Sama waham się nad zakupem jeszcze jednego
lub dwóch zestawów, choćby na prezent
dla najbliższych, oczywiście, po przeróbkach. :)
Trzy odsłony naszego balkonu.
Pierwsza to stare krzesła nakryte kocem.
Zgodnie z zasadą, byleby nie był pusty. ;)
Stan - zaraz po przeprowadzce.
W kolejnym roku, nieco zmienił się, ponieważ
zdecydowanie przyjemniej było usiąść na materacu
lub pufie, a kubek z kawą postawić na stoliku ze skrzynki.
W tym roku trafiliśmy na fajną promocję w sklepie budowlanym
i dorwaliśmy stół i krzesła.
Dodatkowo zrobiłam drabinkę, a na niej powiesiłam
cottonballs'y własnej produkcji.
Materac został. Kilka razy skorzystaliśmy w ciepłą noc.
Supersprawą jest spać pod gwiazdami w ciepłą, letnią noc. :)
A w dzień miejsce idealne na czytanie bajek dziecku. :)
Fotel - huśtawka nadal wisi, ale po drugej stronie balkonu.
W nim najbardziej przesiadywać uwielbia syn,
słuchając muzyki.
Nasz balkon nie jest jeszcze ukończony.
Planujemy zamontować karnisze i powiesić długie zasłonki,
a z racji, że od niedawna posiadamy kota,
zabezpieczyć szpary między barierką, a podłogą.
W tym celu użyjemy zabejcowanych desek.
I co najważniejsze! Kwiaty!
Ale to dopiero w przyszłym roku. :)
Pozdrawiam serdecznie,
Katarynka
Witam serdecznie,
w tym roku minie trzy lata odkąd
przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania.
Nie ukrywam, że przez ten czas to chyba nad kuchnią
skupiłam się najbardziej.
Do chwili obecnej lubię coś w niej zmieniać...
A na początku było baaardzo skromnie.
Musiałam coś zrobić, aby zrobiła się bardziej przytulna...
W ciągu ostatnich trzech lat prezentowała się następująco,
aż do dnia dzisiejszego...
Chyba jestem zadowolona!
Choć nie ukrywam, że planuję trochę zmian,
m. in. ściana za stołem. :)
Zastanawiam jak my dawaliśmy radę funkcjonować,
bo bez piekarnika byliśmy przez tydzień czasu
po przeprowadzce!
Po kilku tygodniach zrobiło się nieco bardziej domowo,
ale to nadal nie było to, czego oczekiwałam.
Ponadto w prezencie dostaliśmy zmywarkę,
więc musieliśmy znaleźć dla niej miejsce,
a to nie było łatwe, gdy nie była ona planowana!
Ale udało się! Mało tego! Nasz pomysł na poradzenie
sobie ze zmywarkowym "problemem" został doceniony
w konkursie zorganizowanym przez Jagodę z Loving It
oraz firmę Electrolux!
O zmywarce i konkursie pisałam tutaj.
Jak to bywa przy mieszkaniach wykańczanych na szybko,
nie obyliśmy się bez błędów, którym było,
bez wątpienia, postawienie murku.
Wyżej widać sam "pusty" murek i już po zagospodarowaniu,
czyli po zabudowaniu go drewnianym regałem, który sięga sufitu.
Regał zbudował mój mąż. Jestem z Niego dumna!
O niechcianym murku pisałam tutaj.
Najbardziej zadowolona z efektu jestem dopiero od niedawna.
Kilka zmian spowodowało, że kuchnia stała się
przytulniejsza i nie taka zimna bez wyrazu jak wcześniej!
To "ocieplenie" i uprzytulnienie kuchni osiągnęłam,
m. in. przez przemalowanie krzeseł i dodanie dwóch kolejnych,
zupełnie innych modeli, które samodzielnie odnawiałam,
powieszenie starej witrynki, która przełamała nieco styl kuchni,
dodając jej charakteru.
Pojawiły się też zasłonki. Jedna kryje zmywarkę w ciągu mebli,
a druga minispiżarenkę pod blatem, sąsiadującą z lodówką.
Zmieniłam kolory kilku dodatków, m. in. drewnianego stojaka na kubki,
skrzynki na folie spożywcze i aluminiowe, drewnianego regalika z Jyska
czy wiklinowego chlebaka.
Nasza kuchnia przejdzie, zapewne, jeszcze niejedną metamorfozę,
która, ani trochę, nie powinna być kłopotliwa,
ponieważ celowo wybrałam jasne meble, płytki, aby móc
bezproblemowo zmieniać dodatki, nadając jej nowego wyglądu!
Witam serdecznie!
Pojawiam się na chwilę,
aby zaprezentować mój szybki sposób na dziecięce spodnie!
Jak szybko i efektownie z długich jeansów zrobić krótkie spodenki?
To nie jest trudne!
Do przeróbki potrzebujemy:
- jeansowych spodni,
- ściągacz,
- kawałka tkaniny na kieszeń,
- gumy,
- nici, szpilki, nożyczki i, oczywiście,
maszynę do szycia. :)
Wykonanie krok po kroku...
1. Spodnie skracamy. Moja wysokość cięcia podyktowana była
umiejscowieniem przetarcia na kolanie. :)
2. Jeżeli Wasze spodnie mają ściągacz, odpruwamy go. Ja w zasadzie odcięłam. :)
3. Przygotowujemy przednią kieszeń. Przyszywamy ją do spodni.
4. Wszywamy ściągacz w pasie oraz w nogawkach.
5. Umieszczamy gumę w pasie, zszywamy i gotowe!
Synek jest happy! Ja też! I portfel nieruszony. :) ;)
Witam serdecznie,
zgłaszam się na chwilę z kolejnym
cottonballs'owym projektem!
Na życzenie powstały następne w pastelowej kolorystyce
z akcentem w kolorze czarnym...
Poza kulami chciałabym, także pochwalić się nowym nabytkiem -
fantastycznym kalendarzem, który ujmuje prostotą wykonania,
przez co idealnie wpasowuje się w skandynawskie klimaty naszego mieszkanka!
Kalendarz wykonała Karolina z bloga Żyj Kochaj Twórz.
Jest on, oczywiście, do kupienia w blogowym sklepiku Karoliny!
Składa się on z dwunastu kart o wysokiej gramaturze z pięknymi grafikami wykonanymi przez Karolinę.
Serdecznie zachęcam, tym bardziej, że drewniana podkładka jest surowa
i bez problemu możemy samodzielnie ją pomalować,
aby nadać indywidualnego charakteru. :)
Pozdrawiam,
Katarynka
Bez zbędnych komentarzy. Jak w tytule posta.
Cotton Balls własnej roboty.
W tym roku jako prezenty pod choinkę dla najbliższych. :)
Jeżeli ktoś miałby ochotę pkusić się o przygotowanie własnych,
TUTAJ pisałam o tym, jak je wykonać. Zapraszam!
Witam serdecznie!
Po kilkudniowej przerwie zjawiam się z kolejnym projektem
DIY. Tym razem będą to kule Cotton Balls, które
przygotowałam, wykorzystując kordonek.
Pierwotnie chciałam do ich przygotowania wykorzystać mulinę,
lecz już przy pierwszym motku i jego "roznitkowywaniu" straciłam cierpliwość,
gdyż nitki rwały się w dłoniach. :)
Wówczas, niewiele się zastanawiając, zamówiłam kilkanaście motków kordonka na Allegro.
Zapraszam do zapoznania się z opisem przygotowania kul, krok po kroku.
Do przygotowania Cotton Balls potrzebujemy:
kordonek w wybranych kolorach, klej wikol,
baloniki, wodę, spore naczynie na klej
oraz miejsce, które zabezpieczamy przed zabrudzeniem.
Siebie, także warto zabezpieczyć, ubierając coś,
co można bez żalu zabrudzić chlapiącym wokół klejem. :)
Nadmuchujemy baloniki do pożądanej wielkości.
U mnie jest to ok. 10 cm. średnicy.
Klej wikol w naczyniu, np. w dużym słoiku, mieszamy z wodą w proporcji 1:1.
Do słoika wrzucamy pierwszy motek. Obracamy nim, aby cały był zamoczony w kleju.
Bierzemy pierwszy balonik i zaczynamy owijać go kordonkiem.
Ja zabezpieczyłam sobie prawą dłoń rękawiczką jednorazową.
Powtarzamy czynności, aż do momentu,
gdy osiągniemy zadowalającą/planowaną ilość kul. :)
Mokre kule ustawiamy albo na kieliszkach,
albo - klamerkami - przyczepiamy na suszarce do bielizny.
Przypadku wybrania opcji suszenia na suszarce, podłogę zabezpieczamy folią,
ponieważ przez dobre kilka godzin, nadmiar kleju będzie ociekał.
Czas schnięcia kul - ok. 24 godziny.
Gotowe kule powinny być twarde.
Gdy kule wyschną, usuwamy baloniki,
odsuwając najpierw balonik od wewnętrznej strony kuli,
np. zapałką, a następnie, przebijając go.
Przebity balonik wyjmujemy ze środka.
Kule są gotowe i śmiało można umieścić w nich sznur lampek, np. choinkowych!
Na koniec jeszcze garść informacji...
Na przygotowanie trzech kul w jednym kolorze, zużyłam dwa kordonki.
Każdy motek kordonka miał 200 metrów długości.
Średnica moich kul to ok. 10 cm.
Kule są gęsto owinięte, dają bardzo nastrojowe światło.
Lampki, których użyłam to LEDy - 120 punktów świetlnych.
Moje Cotton Balls składają się z 15-stu kul.
Tematyka wpisu idealnie wpasowuje się w aktualne wyzwanie w Pracowni Rękodzieła SZOK...
Zgłaszam moje kule, więc do tego wyzwania!
Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do wykonania
własnych lampek tego typu!
Katarynka
Jak samodzielnie przygotować pompon Honeycomb?
Wygląda pracochłonnie, ale tak na prawdę wystarczy kilkanaście minut. :)
Potrzebne będą:
- 50 arkuszy gładkiej bibuły w formacie A4,
- dwie kartki bloku technicznego lub rysunkowego w formacie A3,
- linijka,
- coś do pisania,
- cyrkiel lub... płaski talerz,
- klej w sztyfcie,
- taśma dwustronna,
- nitka i igła.
1. Na kartce bloku technicznego A3 rysujemy podziałkę,
czyli pionowe linie w równych odstępach o szer. 4 cm.
Każdą linię oznaczamy na przemian, np. serduszkiem i "iksikiem".
2. Docelowo gotowy pompon ma mieć średnicę ok. 30 cm.
Bibułę rozwijamy na płasko i rozcinamy na pół.
Moja bibuła ma format A3, a w jednej rolce jest 10 arkuszy.
Rozcięcie każdego na pół da mi 20 arkuszy w formacie A4.
Wystarczająca liczba niezbędnych arkuszy to 50.
3. Na przygotowanym schemacie linii układamy pierwszy arkusz bibuły.
Nie przyklejamy jej. Klejem smarujemy w tych miejscach, gdzie przebiegają linie z serduszkami.
Nakładamy (przyklejamy) kolejny arkusz bibuły.
Teraz kleimy w miejscach, gdzie przebiegają linie oznaczone z iksem.
Czynność powtarzamy do ok. 50 arkuszy.
Oczywiście, pamiętajmy o zachowaniu zasady naprzemienności.
4. Gdy wszystkie arkusze już są sklejone,
z arkusza bloku technicznego wycinamy koło o średnicy ok. 29 cm.
Zamiast cyrkla, można użyć... płaskiego talerza.
Koło rozcinamy na pół.
5. Dwie połówki koła przyklejamy (nad w użyciu klej w sztyfcie)
z jednej i drugiej strony do sklejonych ze sobą arkuszy bibuły.
6. Na igłę nawlekamy nić (najlepiej najzwyklejszą jak do szycia ręcznego)
i na dwóch krańcach naszego "płaskiego" jeszcze pompona przewlekamy i zawiązujemy po supełku.
Najlepiej, aby przekłucie było wykonane jak najbliżej krawędzi.
Nawet bliżej niż u mnie, bo ułatwi to sprawne rozłożenie pompona.
Jeżeli pompon ma wisieć (co wydaje się logiczne ;)),
przy jednym zszyciu zostawmy nić w odpowiedniej długości
do podwieszenia pompona.
Odetnijmy nadmiar bibuły wzdłuż, zostawiając około 5 cm. wystającej bibuły.
7. Jedno półkole oklejmy taśmą dwustronną.
Usuńmy zabezpieczenia taśmy i ostrożnie rozłóżmy pompon,
i sklejmy ze sobą obie połówki papieru, formując pompon.
I gotowe!
Mam nadzieję, że opis jest jasny!
Jest dość obszerny, co potęguje wrażenie, że wykonanie może być trudne,
ale wcale tak nie jest!