Witam serdecznie!
Przedstawiam ostatni projekt -
kule z kordonka a'la Cotton Balls Lights.
Zestaw składa się z 40-stu kul.
Witam serdecznie,
zgłaszam się na chwilę z kolejnym
cottonballs'owym projektem!
Na życzenie powstały następne w pastelowej kolorystyce
z akcentem w kolorze czarnym...
Poza kulami chciałabym, także pochwalić się nowym nabytkiem -
fantastycznym kalendarzem, który ujmuje prostotą wykonania,
przez co idealnie wpasowuje się w skandynawskie klimaty naszego mieszkanka!
Kalendarz wykonała Karolina z bloga Żyj Kochaj Twórz.
Jest on, oczywiście, do kupienia w blogowym sklepiku Karoliny!
Składa się on z dwunastu kart o wysokiej gramaturze z pięknymi grafikami wykonanymi przez Karolinę.
Serdecznie zachęcam, tym bardziej, że drewniana podkładka jest surowa
i bez problemu możemy samodzielnie ją pomalować,
aby nadać indywidualnego charakteru. :)
Pozdrawiam,
Katarynka
Bez zbędnych komentarzy. Jak w tytule posta.
Cotton Balls własnej roboty.
W tym roku jako prezenty pod choinkę dla najbliższych. :)
Jeżeli ktoś miałby ochotę pkusić się o przygotowanie własnych,
TUTAJ pisałam o tym, jak je wykonać. Zapraszam!
Witam serdecznie!
Po kilkudniowej przerwie zjawiam się z kolejnym projektem
DIY. Tym razem będą to kule Cotton Balls, które
przygotowałam, wykorzystując kordonek.
Pierwotnie chciałam do ich przygotowania wykorzystać mulinę,
lecz już przy pierwszym motku i jego "roznitkowywaniu" straciłam cierpliwość,
gdyż nitki rwały się w dłoniach. :)
Wówczas, niewiele się zastanawiając, zamówiłam kilkanaście motków kordonka na Allegro.
Zapraszam do zapoznania się z opisem przygotowania kul, krok po kroku.
Do przygotowania Cotton Balls potrzebujemy:
kordonek w wybranych kolorach, klej wikol,
baloniki, wodę, spore naczynie na klej
oraz miejsce, które zabezpieczamy przed zabrudzeniem.
Siebie, także warto zabezpieczyć, ubierając coś,
co można bez żalu zabrudzić chlapiącym wokół klejem. :)
Nadmuchujemy baloniki do pożądanej wielkości.
U mnie jest to ok. 10 cm. średnicy.
Klej wikol w naczyniu, np. w dużym słoiku, mieszamy z wodą w proporcji 1:1.
Do słoika wrzucamy pierwszy motek. Obracamy nim, aby cały był zamoczony w kleju.
Bierzemy pierwszy balonik i zaczynamy owijać go kordonkiem.
Ja zabezpieczyłam sobie prawą dłoń rękawiczką jednorazową.
Powtarzamy czynności, aż do momentu,
gdy osiągniemy zadowalającą/planowaną ilość kul. :)
Mokre kule ustawiamy albo na kieliszkach,
albo - klamerkami - przyczepiamy na suszarce do bielizny.
Przypadku wybrania opcji suszenia na suszarce, podłogę zabezpieczamy folią,
ponieważ przez dobre kilka godzin, nadmiar kleju będzie ociekał.
Czas schnięcia kul - ok. 24 godziny.
Gotowe kule powinny być twarde.
Gdy kule wyschną, usuwamy baloniki,
odsuwając najpierw balonik od wewnętrznej strony kuli,
np. zapałką, a następnie, przebijając go.
Przebity balonik wyjmujemy ze środka.
Kule są gotowe i śmiało można umieścić w nich sznur lampek, np. choinkowych!
Na koniec jeszcze garść informacji...
Na przygotowanie trzech kul w jednym kolorze, zużyłam dwa kordonki.
Każdy motek kordonka miał 200 metrów długości.
Średnica moich kul to ok. 10 cm.
Kule są gęsto owinięte, dają bardzo nastrojowe światło.
Lampki, których użyłam to LEDy - 120 punktów świetlnych.
Moje Cotton Balls składają się z 15-stu kul.
Tematyka wpisu idealnie wpasowuje się w aktualne wyzwanie w Pracowni Rękodzieła SZOK...
Zgłaszam moje kule, więc do tego wyzwania!
Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do wykonania
własnych lampek tego typu!
Katarynka
Witam serdecznie,
mój synek dobrze czuje się w nowej roli, roli przedszkolaka, więc mama postanowiła zrobić synkowi "świet(l)ny" prezent, który będzie umilał Mu wieczorne zabawy w swoim pokoju oraz nocne zasypianie...
Mowa o string balls, czyli świecących kulach a'la Cotton Balls.
Swoje string balls zrobiłam z resztek naturalnego sznurka jutowego pozostałego po tworzeniu tej lampy.
Do wykonania niezbędne były baloniki oraz klej, który zrobiłam sama łącząc wodę, mąkę pszenną i ziemniaczaną.
Proporcje na oko do uzyskania konsystencji kisielu.
Efekt nie jest tak idealny jak przy Cotton Balls, ba nawet nie ma co porównywać, ale po zamontowaniu kolorowych lampek świątecznych, efekt jest naprawdę ciekawy, a po zmroku delikatne światło kul tworzy magiczny klimat, który mnie urzeka, ale - przede wszystkim - podoba się synkowi.
A jak synek cieszy się z megadeszczowej, burzowej pogody...
... to takie kule tym bardziej Go ucieszą! ;)
Polecam samodzielne wykonanie takich lampek! To jest bardzo proste!
Wystarczy sznurek czy włóczka w różnych kolorach i... trochę cierpliwości, ponieważ świeżo omotane sznurkiem balony kilka godzin muszę poleżeć/powisieć w spokoju, aby porządnie wyschnąć. :)