wtorek, 13 października 2015

333. Białe krzesło i szara walizka




Witam serdecznie!

W ostatnim czasie, w wolnych chwilach,
pracuję nad kilkoma metamorfozami mebelkowymi i nie tylko.
Są to, m. in. krzesła oraz stara walizka i ramki na zdjęcia.

W chwili obecnej dwa projekty z powyżej wymienionych są już ukończone.
A są to jedno z krzeseł oraz walizka...

Zarówno krzesło, jak i walizkę malowałam farbami kredowymi z serii Vintage od Daily Art,
a lakier, którymi całość zabezpieczałam to półmatowy lakier do drewna, Flugger.

Zacznę od krzesła...


Krzesło kupiłam przez internet. Myślę, że więcej nie będę kupować staroci przez internet,
bo warto jednak taki mebel wcześniej obejrzeć.

Tym bardziej, że tu w okolicach Wrocławia, pełno punktów, w których nabyć można stare meble.
Ba! Nawet u mnie w Siechnicach jest taki sklep, do którego rzut beretem!

Tylko, gdzie tu miejsce na zdrowy rozsądek,
jak ja po ujrzeniu tego krzesła, od razu zakochałam się w tej bryle. :)

Krzesło w stanie do stylizacji, okazało się bardzo niestabilne (zarówno oparcie, jak i nogi), więc zanim przystąpiłam do malowania, musiałam je porządnie posklejać.

Tak więc poczyniłam wszystko to, co należało i pomalowałam.
Podczas malowania wynikła kolejna niespodzianka - spod kolejnych warstw białej farby przebijać zaczęły brzydkie, żółte plamy. :(
Teraz to już naprawdę się zdenerwowałam.
Sama nie wiem co to mogło być, w każdym bądź razie pomalowałam kilkukrotnie
i udało się, przestały przebijać... Uff!

Krzesło pomalowałam farbą w kolorze Milk, po wyschnięciu nałożyłam kilka warstw lakieru.

Zarówno farba, jak i lakier bardzo szybko schną, co jest dużą zaletą
dla mnie, osoby, która nie lubi długo czekać. :)


Drugi przedmiot, który wpadł w moje ręce jest stara walizka, którą wyprosiłam od wujka,
a tata powiedział mi, że ona może mieć około 40 do 50 lat.

Zdjęcie walizki przed z ub. roku. Znalazłam tylko takie w towarzystwie moich String Balls.


Walizę oczyściłam szmatką nawilżoną wodą z octem.
Pomalowałam ją kolorem Silver Grey.
Nałożyłam dwie warstwy.
Nieco poprzecierałam papierem ściernym, ale tylko z przodu.
Wystarczyły dwie warstwy lakieru aby ładnie wygładzić powierzchnię.


A na walizce dumnie prezentuje się fantastyczna lampa od Iszart z bloga Deco-szuflada!
Lampkę kupiliśmy od Iszart specjalnie do pokoju synka, który na jej widok szalał z radości!
Abażur czeka malowanie, ale o tym kolejnym razem! :)





poniedziałek, 24 lutego 2014

119. Metamorfoza starego lustra + delikatna przeróbka krzeseł

Witam serdecznie,
kilka dni temu zabrałam się wreszcie za odkładane rzeczy do zrobienia...
W pierwszej kolejności zajęłam się starym lustrem, które dostaliśmy ale nie do końca nam się podobało...
Po pierwsze było za małe, ponieważ planujemy zakup takiego, aby cała sylwetka się w nim mieściła i raczej coś z ozdobnej metaloplastyki lub wręcz przeciwnie coś totalnie prostego, "mało" ramy duuuużo lustra, ew. w grę wchodzi lustro stojące, które stać będzie w sypialni. Wszystko zależy od tego, jaką kwotę będziemy mogli przeznaczyć na nowe lustro...
Wracając do przeróbki starego lustra, postanowiłam na przeróbkę totalną, włączając zmianę przeznaczenia...
I tak lustro stało się nietypową ramą na zdjęcia czy notatki...

Tak się prezentowało przed moją ingerencją (już po wymontowaniu tafli szkła):



A tak prezentuje się teraz...



Na drewnianej ramie lustra (jak widać na pierwszym zdjęciu) znajdowały się drewniane zdobienia, które nie podobały mi się więc, zaraz po wymontowaniu tafli, zajęłam się usuwaniem tychże elementów. Początkowo trafić miały do kosza, lecz po oszlifowaniu okazały się akuratnym elementem do umieszczenia na... krzesłach, co sprawiło, że dopasowałam je do naszego stołu... Aczkolwiek nie wykluczam, że w niedalekiej przyszłości krzesła i tak zmienią wygląd, z obecnego koloru na biały, ew. pobielany + poduszki.



Niebawem zaprezentuję nietypową (aczkolwiek wszechobecną w sieci, nie ma co ukrywać) lampę sufitową. Niech ją tylko zamontuję tam gdzie trzeba. :)