Witam serdecznie,
tuż przed świętami poniosło mnie nieco i zamiast klasycznej polewy cukrowej do babki, postanowiłam ozdobić ją lukrem plastycznym, z którego powstały ten oto zajączek oraz kwiatuszki, listki i mini-pisanki.
To moje pierwsze próby robienia tego typu słodkich dekoracji. Nie mniej, spodobało mi się i na pewno jeszcze nie jedno ciasto czy ciasteczka będę dekorować tą metodą...
Witam,
zaglądam na moment, aby zamieścić fotki ostatnich prac, metamorfozy nr 3 w moim wykonaniu ... Tym razem lekka przemiana przedpokoju. Lekka, ponieważ przy pomocy delikatnych pomponów z bibuły oraz abażura i kuli przygotowanych ze sznurka jutowego.
Witam serdecznie.
Dziś w przypływie wolnej chwili powstała papierowa torebka, która stanowi komplet wraz z mini albumem, który zaprezentowałam w poprzednim poście. Prosta w formie torebka powstała w mojej głowie już kiedyś, a tak właściwie to daaawno temu, będąc jeszcze uczennicą pierwszych klas Szkoły Podstawowej, podobne robiliśmy podczas zajęć techniki bodajże. A dziś coś na wzór tamtej powstało, na pewno łączy to ta harmonijka po bokach.
Do udekorowania wykorzystałam te same papiery, co do albumiku. Na przodzie podłużny tag podklejony dodatkową kawałkiem tekturki. Spód torebki także podklejony kawałkiem kolorowego papieru.
Torebeczka wraz z jej zawartością prezentuje się tak:
Jeszcze zanim zakończę wpis chciałabym poruszyć jedną kwestię, otóż mam na myśli kolorystykę tego zestawu, a dokładnie przeważającą czerń. Czy nie jest jej za dużo zważając, że prezent jest przeznaczony dla dziecka? Proszę o poradę, za co z góry dziękuję. :-)
Pozdrawiam serdecznie,
Katarynka
P.S.
Jeszcze takie fotka, która powstała w momencie pisania owego postu.
Wycinarkę do papieru można wykorzystać także do wszelkich form gimnastycznych, a udowadnia to mój syn. :-) Ech, a ja tak psioczę, że chciałabym kupić karnet do siłowni, aby poprawić sylwetkę po ciąży, korzystając z profesjonalnego sprzętu, a tu proszę, dziecko mi uświadamia, że taki profesjonalny sprzęt wcale nie potrzebny. ;-)
Katarynka
Witam ciepło w ten coraz bliższy Świąt dzień,
chciałabym przedstawić "swoje dzieci", które czyniwszy przez ostatnie kilka dni - pierniczki.
Najpierw te przystrojone jako a'la płatki śniegu:
Następnie serduszka w czterech szatach: baaardzo skromnej (właściwie to bez szaty:-)), jasnej z kolorową posypką i ciemnej z białą oraz skromnej z perełką.
Nie będę oryginalna jeśli napiszę, że są przepyszne, aczkolwiek nie znikają - jak to można nazwać - w niewyjaśnionych okolicznościach, ponieważ nasze dzieciątko jeszcze malutkie, a ja powstrzymuję swój apetyt na wodzy, no, szykuję miejsce na potrawy wigilijne. ;-)
Pozdrawiam,
Katarynka