środa, 12 listopada 2014

166. Na chandre zrób kartke



Witam serdecznie,
tak czułam, że mnie spotka. Ja mam do niej skłonności. Chandra, bo o niej mowa.
Przyszła wczoraj wieczorem. Postanowiłam zadziałać szybko!
Kubek inki (a jakże!) i do dzieła!
W ramach zwalczania powstała taka praca.
Tworząc ją, zamysł był taki, aby powstała praca w tematyce ślubnej.

Efekt końcowy jest - moim zdaniem - taki, że i na urodzinową też nada się.
Grunt to znać godzinę narodzin solenizantki/ta. :)




I uwaga, uwaga!

Fantastyczna wiadomość!

Zostałam

Winter Guest Designer

w Pracowni Rękodzieła SZOK!!!

Rzeczywiście, to dla mnie... szok! ;) :)






wtorek, 28 października 2014

165. Nasza "surowa" Tarva zmieniła oblicze



Witam serdecznie,
kilka dni temu na profilu Scrapnicy na Facebook'u
zamieściłam info o trwającej metamorfozie komody z Ikei,
sześcioszufladowej Tarvy...




Tak więc, przemiana dobiegła końca, aczkolwiek myślę jeszcze nad uchwytami,
co by nie pójść o krok dalej i udekorować ich grafiką...





Zanim zakończę wpis, dokonam lekkiego opisu wykonanych prac...

Mianowicie, nad komodą pracowałam wspólnie z mężem. Zanim zaczęliśmy skręcać mebel, P. potraktował białą farbą akrylową do drewna i metalu (użyliśmy Sentic) wewnętrzne strony ścian bocznych, spód blatu oraz oraz listwy niezbędne do złożenia korpusu szafki.

Fronty szuflad zaś, pomalowane zostały brązową lakierobejcą, Altax. Dobraliśmy dokładnie ten sam kolor, którym pomalowaliśmy regał, aby dopasować komodę do naszej regałowej ścianki działowej. O regale na murku pisałam tutaj.

P. zabrał się następnie za skręcanie korpusu, a ja w tym czasie malowałam elementy szuflad. Następnego dnia skręciłam je oraz zajęłam się malowaniem komody z zewnątrz białą farbą, przecierką oraz lakierowaniem...




Aby je łatwo, bez ciapania palców, pomalować, wystarczy "nadziać" gałeczki na długie patyczki do szaszłyków. Następnie trzymając za patyczek, nanosić farbę na każdą gałkę, a pomalowaną odkładać do wysokiej szklanki. W ten sposób gałki mogą bezpiecznie schnąć.






poniedziałek, 20 października 2014

164. Tekstylny zestaw małego kucharza



Witam serdecznie,
dzisiejszej nocy i jeszcze wcześnie rano, pracowałam nad nowym,
spontanicznym projektem!

Postanowiłam uszyć fartuszek i czapkę kucharską dla synka.

Decyzja była spontaniczna.
Od razu gdy pomysł przyszedł do głowy, zabrałam się za realizację.
I tak oto o godz. 22.00 zaczęłam szyć.

Najpierw powstał fartuszek, a potem czapka.

Nie dysponowałam wykrojami. Jedynie zainspirowałam się paroma zdjęciami wyszukanymi w sieci, aby podjąć decyzję co do fasonu czapeczki.

Efekt jest taki, że i tak wyszło "po mojemu", czyli nie wiem czy moja czapka przypomina kucharską...

Proszę, sami oceńcie. :)
Jestem ogromnie ciekawa Waszych opinii.
Dodam, że czapkę skończyłam szyć o 1.00 w nocy, ale rano, zabrałam się za poprawkę, bo szyłam na oko i uszyłam... za małą.




Ojj, chyb wyszło nieco "dziewczyńsko"! :)




Jak widać, czapeczka teraz nieco za szeroka i "najechała" nisko na buzię malucha.
Gdy tylko wszyję gumkę w celu zwężenia obwodu, dolna część czapki, sztywno "stanie" na głowie.

[Aktualizacja: czapa sterczy już jak należy] :)



No to teraz nie pozostaje nam nic innego, jak zabrać się za próbne pieczenie
i zdobienie pierniczków świątecznych! :)



piątek, 17 października 2014

163. Propozycje świąteczne - kartki



Witam serdecznie,

chciałabym przedstawić kartkowe propozycje bożonarodzeniowe...




Jest to propozycja kartek typowo firmowych,
a stricte z myślą o biurze rachunkowym, stąd te cyferki...
Format wszystkich: DL.
Mega sztywne bazy craftowe (300g/m2), na których uwielbiam pracować,
z łatwością przeszyłam na maszynie. Uff, całe szczęście, bo obawiałam się, że igła tego nie wytrzyma...

I jeszcze dwa zdjątka "na płasko". :)




A na koniec posta mój synek, który wczoraj stał się pełnoprawnym Przedszkolakiem!




Tymczasem znikam, aby planować i realizować kolejne projekty!





wtorek, 14 października 2014

162. Metamorfoza starego stołka



Witam serdecznie,
kilka dni temu trafiłam na fajnego bloga prowadzonego przez Anię Legenza,
klik, aby przenieść się na bloga Ani.

Tam właśnie odkryłam banalnie prosty przepis na farbę tablicową.

Ania przy pomocy tej farby "upraktyczniała" słoiki, a ja postanowiłam przy jej użyciu odnowić stary, brzydki taboret, którym posiłkowaliśmy się podczas wykańczania naszego mieszkania.

W zasadzie decyzja była taka: jak się nie uda, taboret bez żalu trafi do kontenera,
a jak uzyskany efekt będzie zadowalający, zostawię go.

Tak więc zabrałam się za przygotowanie mieszanki, do której przygotowania potrzebujemy:



Proporcje są następujące:

1 miarka sody oczyszczonej, 3 miarki farby akrylowej i odrobina wody.

Sodę zalewany niewielką ilością wody. Mieszamy. Do powstałej gładkiej masy dodajemy farbę. Znowu mieszamy i gotowe!

Oczywiście możemy przygotować większą ilość mieszanki, w zależności ile jej potrzebujemy ale pamiętajmy o odpowiednich proporcjach!

Taboretu specjalnie nie przygotowywałam, tylko przetarłam go octem
Następnie pomalowałam dwiema warstwami przygotowanej farby,
drugą po 4. godzinach od nałożenia pierwszej,
ale zanim naniosłam tę drugą warstwę, przeszlifowałam taboret papierem ściernym.
Czynność powtórzyłam, po dokładnym wyschnięciu drugiej warstwy farby.

Starajmy malować nasz przedmiot dość sprawnie, ponieważ mieszanka dość szybko gęstnieje.

Do zrobienia miękkiego siedziska wykorzystałam poduszkę,
a obicie powstało ze starego, zakupionego w lumpeksie specjalnie na tę okoliczność, sweterka, który pocięłam zachowując kształt kwadratu.
Przeszyłam na maszynie w miejscach,
gdzie należało to zrobić,
aby materiał nie spruł się.

A oto efekty mojej pracy...